niedziela, 22 lipca 2018

CHULIGAN, CZY ROLNIK? JAK DOSTAĆ MANDAT ZA SWOJĄ PRACĘ?


"Posłuchajcie drodzy mieszkańcy miast...
Zboże Wam kurzy? ??
Więc przestań spożywać:
- Pieczywo
- Płatki
- Otręby
- Kasze
- Syropy (przemysł farmaceutyczny!)
- Makarony
- Przetwory mączne
- Pierogi
- Piwo, wódkę, whisky..
- Mięso i jajka (zboża to w dużej mierze pasza dla zwierząt hodowlanych)..."

Przyszedł lipiec, zaczynają się żniwa, a polscy rolnicy mają ręce pełne roboty. Praca nie jest lekka, nie jest też szczególnie czysta. Kurz i brud to  jej integralne części i w żaden sposób nie da się ich wyeliminować. Bo jak to zrobić, by w upale zapobiec pyłowi z koszonego zboża?Na polach praca wre, a jednak wielu gospodarzy
zamiast skupić się na koniecznych działaniach musi stawiać się w sądach i na policji. Skargi na rolników składają mieszkańcy wsi niezwiązani z produkcją rolną. Mieszczuchom przeszkadza wszystko: a to obornik śmierdzi, a to kombajny pracują na polach, szczególnie późnym wieczorem. Skargi na rolników sypią się jak z rękawa, co stanowi nie lada utrudnienie w pracy rolnika.

Niedawno głośne było wręczenie mandatu 500 zł p. Karolowi K z Oławy. A za co? Za to, że pracował na swoim polu, które w ciągu kilku lat zostało otoczone willami miastowych nuworyszy.  Również Dariusz D. z ok. Zgorzelca wielokrotnie tłumaczyć się z tego, że obornik śmierdzi, a koła kombajnu są brudne. Po donosach sąsiadów stawiał się na komisariacie.
– Najczęściej donosy składają ludzie, którzy przeprowadzili się na wieś z miast i nie mają
pojęcia o pracy rolnika. Wydzwaniają na policję, skarżą się, że po przejeździe traktora drogi są brudne i zakurzone. Na naszym terenie nie ma dróg wyjazdowych z pól, jesteśmy zmuszeni od razu z pola wyjeżdżać na drogi gminne. Jak inaczej mielibyśmy pracować? Z kolei żniwa uzależnione są od pogody, nieraz zbieramy ziarno do późnej nocy. Tymczasem już od 22 przyjeżdża do nas policja i każe nam gasić kombajny – żali się p. Darek.

W obronie gospodarzy stanęła Krajowa Rada Izb Rolniczych. Samorząd rolniczy stanowczo sprzeciwia się utrudnianiu pracy producentom rolnym na obszarach wiejskich przez mieszkańców wsi, którzy nie prowadzą takiej produkcji. W tym miejscu wypada zaznaczyć, że że to rolnicy byli na wspomnianej ziemi pierwsi, dbają o to, by mieszkańcy miast mieli co jeść i nie reagują, gdy tak zwani ''miastowi'' niszczą

im uprawy robiąc sobie zdjęcia na ich polach. Przeszkadza im to, że obornik śmierdzi, krowa muczy, kogut pieje o szóstej rano, a kombajny pracują nawet późnymi wieczorami. Jedna z najbardziej absurdalnych skarg dotyczy zbyt dużych upraw rzepaku, który wydziela duszący zapach. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że ramy czasowe pracy rolnika uzależnione są od warunków atmosferycznych i przez to zmuszeni są do pracy w nocy. Czasami
warunki na wsi w czasie żniw bywają uciążliwe, ale jeśli komuś to nie odpowiada, to niech zostanie w mieście, gdzie będzie miał smog, hałas i tłumy ludzi. Każdy ma wybór. Karanie rolników to kompletny bezsens, a ukarani powinni odwołać się do sądu.
Dolnośląska Izba Rolnicza prowadzi kampanię informacyjną pt. „Rolnictwo to praca a nie wybryk” i apeluje do władz samorządowych o podjęcie odpowiednich kroków. KRIR apeluje
do resortu rolnictwa o przygotowanie przepisów mających chronić rolniczą przestrzeń produkcyjną.
Jak podkreślają samorządy rolnicze, akcja jest apelem do władz o podjęcie działań podczas opracowywania planów zagospodarowania przestrzennego, dostosowania dróg wiejskich i śródpolnych do nowoczesnego sprzętu rolniczego. Chodzi także o informowanie mieszkańców i służb porządkowych o konieczności wykonywania prac polowych w czasie żniw - bez względu na porę dnia.
 Zastanawiające najbardziej jest postawa i tok rozumowania konkretnych policjantów. Czy mają podstawową orientację, skąd się bierze mleko, skąd się bierze mąka na ciepłe bułeczki, czy wreszcie masło... ? Wiedzą? Sądząc po ich "inteligencji" przy wystawianiu rolnikom mandatów zapewne "wiedzą", że mleko jest z kartonika, a masło z biedronki.
Jakby nie patrzeć: karanie rolników to kompletny bezsens, a ukarani powinni odwołać się do sądu. Wieś to nie zapach fiołków i cisza jak makiem zasiał. Jeśli komuś to nie odpowiada, powinien zmienić adres, bo rolnicy muszą wywiązywać się ze swoich obowiązków.
[TEKST AUTORSTWA ZAPRZYJAŹNIONEJ CZYTELNICZKI]
(Info na temat mojego drugiego bloga udzielam na Facebooku)

środa, 4 lipca 2018

Szczepić się, czy się nie szczepić-oto jest pytanie.

W dyskusjach o szczepionkach powiedziano już wiele. Z każdym rokiem wzrasta liczba zwolenników zaniechania szczepień. Sprawiają oni, że coraz więcej rodziców decyduje się nie szczepić swoich dzieci. Jako argument podają to, jakoby szczepionka skojarzona MMR powodowała autyzm. Powołują się przy tym na artykuł niejakiego Andrew Wakefielda, który zamieścił swój tekst w czasopiśmie "Lancet" w 1998r. Po latach okazało się, że artykuł był w całości manipulacją sprytnego oszusta. W 2010 r "Lancet" oficjalnie wycofał się z publikacji, a
sam Wakefield w 2012 r stracił prawo wykonywania zawodu.Przyjrzyjmy się zatem statystycznym aspektom "za i przeciw" ruchu anty szczepionkowego.
W XIX i w I poł. XX w. śmiertelność niemowląt i małych dzieci była znacznie większa niż obecnie. To dzięki szczepieniom i poprawie higieny zdecydowanie jest coraz mniej zakażeń
bakteriami i wirusami, które kiedyś były śmiertelne. Zauważa się nawet zjawisko eradykacji, czyli całkowitego zaniku niektórych chorób, które kiedyś zbierały śmiertelne żniwo. Nie ma już polio, ospy prawdziwej /jeszcze moja Babcia mogła się pochwalić "piękną"
blizną po szczepieniu na tę chorobę/, nie ma też dżumy.
Anty szczepionkowcy zastraszają rodziców zmanipulowanymi danymi, więc rodzice odwracając się od efektów ponad 200-letnich
badań, w dobrej wierze działają na szkodę własnych dzieci i organizują tzw. "ospa party". Ospa party to rodzaj "przyjęcia", podczas którego dzieci zdrowe odwiedzają chore, by te mogły je zarazić wirusem ospy. Rodzice celowo zarażają swoje dzieci ospą, ponieważ są przekonani, że tę chorobę w wieku dziecięcym przechodzi się łagodnie i bez powikłań, a "ospowe przyjęcia" to jedyny skuteczny sposób na zdobycie odporności przez dziecko. Zwolennicy tych co najmniej dziwnych spotkań ukrywają lub zapominają, że celowo zakażone
dziecko może zarazić osoby dorosłe, które nigdy nie chorowały na ospę.Przykładem na szkodliwe działanie "ospa party" niech będzie tu ostatnia "mała epidemia" odry w USA.
Wirus odry jest najzjadliwszym ze znanych wirusów; w przypadku braku szczepienia, zaatakuje skutecznie ok. 90% osób, które nie miały z nim styczności. Przed wprowadzeniem powszechnych szczepień przeciwko tej chorobie, była ona przyczyną 2,6 mln zgonów na świecie
w ciągu roku. Po ich wprowadzeniu liczba zgonów z powodu odry spadła z 562 tyś w 2000 r do 122 tyś w roku 2010. Dzięki szczepieniom jeszcze do niedawna można było powiedzieć, że wirus odry odszedł w niepamięć. Niestety, "dzięki" rosnącej aktywności przeciwników szczepień, w samych tylko Stanach Zjednoczonych zanotowano w ostatnich latach znaczący wzrost nowych zachorowań na odrę: w 24 stanach zachorowało na tę chorobę aż 644 osoby. Jest to najwyższy od 14 lat współczynnik zachorowań.
Szczepionki są skutecznym sposobem eliminacji różnych chorób, przez dziesiątki lat doskonalonym przez szczegółowe badania. Tymczasem anty szczepionkowcom wystarczą dwie godziny grzebania w internecie i już wiedzą wszystko. Już są pewni, że pozjadali wszystkie rozumy, a tymczasem ich argumenty zioną średniowieczem.
Mamy i my swojego rodzimego Wakefielda. To nikt inny, jak Jerzy Zięba. Tu wspomnę jedynie, że nie jest on lekarzem, nie ma wykształcenia medycznego, choć za granicą przedstawiał się głównie jako hipnoterapeuta. Zapomina przy tym, iż w owym czasie trudnił się głównie sprzątaniem restauracji oraz był elektrykiem w masarni. Temu hochsztaplerowi poświęcę najpewniej osobny tekst, gdyż powierzchowne przedstawienie tej postaci mija się z celem, jednocześnie dając do ręki anty szczepionkowcom swoisty bat na prawdziwych lekarzy. W Polsce ma swoich wyznawców, których omamił pseudonaukową książką "Ukryte terapie"... ale to już temat do innych rozważań.
[Tekst autorstwa zaprzyjaźnionej czytelniczki]

niedziela, 17 czerwca 2018

Nigdy nie pojadę do Chin!!!!!!

A gdy się wypełniły dni i umrzeć przyszło latem,
przez Most Tęczowy przeszły psy. - Równiutko. Łapa w łapę.
Od łap tysięcy dudnił most, deszcz krwawy smagał ziemię,
a one szły, i szły, i szły, ból niosąc i cierpienie.
Anioł zastukał w Boże drzwi,: - „Mój Panie, już są blisko"-...
Popatrzył w oczy pełne łez, choć przecież znają wszystko.
U zejścia z Mostu stanął Bóg- pobladły, wargi drżące-
-jak tu utulić wszystkie psy, gdy idą ich tysiące?..
Jakimi słowy błagać ma Bóg psy o wybaczenie
za to, że wierząc w obraz swój, dał człowiekowi Ziemię?



Co roku, w drugiej połowie czerwca w chińskiej prowincji Yulin obchodzone jest najbardziej krwawe i okrutne widowisko na świecie, festiwal psiego mięsa. W ciągu 10 dni życie stracić może nawet do 15 tysięcy zwierząt. Wszystko po to, by zaspokoić żądze zdeprawowanych Chińczyków.
W okrutny sposób mordowane są głównie psy bezdomne, jednak bywa często tak, że zwierzaki są porywane z domów właścicieli.
Wyłapane psy cierpią potworne męki. Amatorzy psiego mięsa tłuką je pałkami i czekają by się wykrwawiły. Często- gęsto żywe zwierzęta są wrzucane do wrzątku i żywcem gotowane, bywają żywcem podpalane i pieczone... Tortury,
jakim są poddawane te żywe, czujące i myślące istoty, przechodzą ludzkie pojęcie o bólu.
I choć wydawać, by się mogło, że międzynarodowy sprzeciw ograniczy ten krwawy proceder, to jednak radość jest jeszcze niewskazana. Choć już w ubiegłym roku władze Yulin zakazały organizacji tego barbarzyńskiego "święta", to jednak w tym roku między 21.06 a 30.06 świat czeka kolejna edycja krwawej imprezy. Prawo prawem, a okrutnej tradycji nie da się zmienić jednym zakazem.
W pomoc organizacjom, które ratują zwierzęta
przed chińską rzeźnią włączyła się m.in. Joanna Krupa, modelka znana obrończyni praw zwierząt, zaangażowana choćby w kampanię dla PETA. W ub. roku czynnie uwalniała psy, przygotowywane do festiwalu- widać to na filmie, który umieściła na swoim profilu fb.
Choć świat cały potępia to święto ludzkiego okrucieństwa, Chińczycy ignorują to zupełnie. Na protesty reagują zadawaniem jeszcze większego bólu, a swój  wybitny sadyzm
tłumaczą tym, że im zwierzę dozna więcej bólu, tym mięso będzie... smaczniejsze! Większej bredni nigdzie więcej nie słyszałam... dlatego... nigdy nie pojadę do Chin.
(Tekst autorstwa zaprzyjaźnionej czytelniczki)
[WIADOMOŚĆ DLA MOJEJ "TROSKLIWEJ" I "ŻYCZLIWEJ" RODZINKI: Mój drugi blog znajdziecie na stronie: www.pocałujciemniewdupe.nigdysieniepoddam!.pl]
[Reszcie informacji na temat drugiego bloga chętnie udzielę na Facebooku]

niedziela, 10 czerwca 2018

Gdzie jest granica?

Obowiązuje w naszym kraju przepis prawny zwany Kodeksem Rodzinnym i Opiekuńczym. Zawiera 184 artykuły. Zatrzymajmy się nad jednym z nich, nad art 96 KRiO. Czytamy w nim m.in.
" Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych"- tyle w tej kwestii mówi prawo. Suchym, prawniczym językiem... po prostu "zakazuje się". A jaka jest rzeczywistość? 


Życie toczy się swoimi drogami, czasem zupełnie różnymi od tych, które nakazuje nam prawo i postawa moralna. Jak to się dzieje, że pomimo tylu aktów normatywnych, tyle zła dotyka bezbronne dzieci, szczególnie te maleńkie? Gdzie jest granica, która choć nieujęta w ramy prawne, jednak istnieje? Gdzie się kończy stanowcze, rygorystyczne wychowanie, a zaczyna się przemoc i okrucieństwo? Co to jest przemoc? Zwykle
rozumiemy ją jako jednorazowe lub powtarzające się umyślne działanie naruszające dobro osób  bliskich sprawcy. Zachowania te naruszają godność, nietykalność cielesną, wolność. Powodują cierpienia moralne i fizyczne. Sprawianie bólu fizycznego i psychicznego dorosłym jest okrutne; a co mają powiedzieć istoty najbardziej bezbronne, czyli dzieci? One się nie potrafią bronić, a opiekunowie (na całym świecie) z dzikim wręcz okrucieństwem stosują "kary" za wymyślone lub całkiem błahe przewinienia. Wykazują się
przy tym niesamowitą kreatywnością. Ja nigdy nie będę w stanie pojąć kreatury, która swojemu dziecku potrafi stworzyć piekło na ziemi.
Przyjrzyjmy się kilku konkretnym przypadkom, poczynając od tych ze świata.
W grudniu 2016 r, w stanie Pensylwania /USA/ funkcjonariusze policji uwolnili skrajnie wyczerpaną trójkę maluchów w wieku 4-6 lat. Dzieci zostały zamknięte przez rodziców w pomieszczeniu bez ogrzewania. Zgadniecie za co? Za to, że chciały ukraść jedzenie z lodówki!
Kiedy policjanci je uwalniali kazało się, że dzieci jadły farbę ze ścian, zdrapując ją wszędzie tam, gdzie mogły sięgnąć. Dzieci uratowano w ostatniej chwili.
Również w USA, tym razem w Pertiss, w stanie Kalifornia, policja uwolniła 13 osób /cześć z nich była już pełnoletnia/ przetrzymywanych w ciemnym pomieszczeniu. Za pomocą łańcuchów i kłódek wszyscy byli przykuci do łóżek. Najmłodsza ofiara miała 2 lata, najstarsza- 29.  Gehenna się skończyła, gdy jednej z sióstr
udało się uciec i powiadomić policję. Policjanci przyznali, że 17-latka wyglądała na niedożywione 10-letnie dziecko.
Ok, myślę, że te dwa przykłady wystarczą. Wróćmy na rodzime podwórko. Kilka lat temu cała Polska żyła sprawą Madzi z Sosnowca. Dziewczynka została zamordowana, a my nigdy się nie dowiemy, co przeżywała wcześniej, zanim oddała swoje króciutkie, 6- miesięczne życie. Matka, która zabiła, nawet z zakładu karnego robi z siebie celebrytkę.

Nie zawsze za tragedie najmłodszych odpowiada ktoś najbliższy. Zdarza się, chociażby przez zaniedbanie, przedstawiciele instytucji powołanych do sprawowania pomocy przyczyniają się do dramatów dziecięcych. Tak było z Iwoną Z. w  Łęczycy, byłą na szczęście kierowniczką lokalnego PCPR-u. Wg sądu nieprawidłowo nadzorowała rodziny zastępcze, w których dzieci przeżywały piekło. W jednej z takich rodzin dzieci nie wytrzymały tortur i o wszystkim opowiedziały w szkole. Nie będę tu
przy tym epatować poziomem okrucieństwa i pominę drastyczne opisy. Nawet największych twardzieli mogłyby złamać.
Przykładów na okrutne traktowanie bezbronnych jest mnóstwo, a fakt, że KRiO jest ustawą obowiązującą w Polsce, nie usprawiedliwia zła na świecie. Przypadki takie powinniśmy znać i je piętnować.
Ci, którzy przemoc stosują- różnie się tłumaczą... albo nie tłumaczą się wcale.
Powiadają niektórzy, że dziecięcy kat zaczyna się od klapsa. W tym miejscu, już na zakończenie wspomnę o czymś z "własnego podwórka". Jako półtoraroczny berbeć oberwałam gałązką świerkowa po psotnej łapce. Za co? A za to, że z upodobaniem pokazywałam, że mam gdzieś słowa "nie wolno"! I coś mi się stało? Nic! Nie przeżywam żadnej traumy, a Babunię w dorosłym już sercu mam za ideał. Bardzo mi jej brakuje!
Gdzie jest więc ta granica?
[Tekst autorstwa zaprzyjaźnionej autorki]
[informacji dotyczących mojego drugiego bloga, który wbrew pozorom nie został usunięty a jedynie ukryty przed kretynami, udzielam na Facebooku]

piątek, 1 czerwca 2018

"Jedna elektroda- w odbyt, druga w pysk"- tak się zabija lisy na futra.

Właśnie zaczął się czerwiec, miesiąc wzmożonej aktywności producentów skór, hodowców zwierząt futerkowych.
Na fermach futerkowych w całym kraju, co roku rodzą się i giną miliony lisów, norek, szynszyli i innych zwierząt. Wprawdzie na stronach internetowych PZHiPZF naczytać się można wręcz hymnów pochwalnych owych "producentów" /myślę, że pasowałoby tu bardziej dosadne słowo/ jak to dbają o dobrostan zwierząt, jak o nie dbają, jak się starają, by były szczęśliwe. Lokalizację takiej fermy, gdzieś w oddaleniu od siedzib ludzkich, tłumaczą tym, że ludzie za bardzo niepokoiliby

zwierzęta.  Ileż w tym hipokryzji... bo cierpienie zwierząt, sadyzm pracowników, niejednokrotnie alkohol- stanowią realia życia na fermie.
Skąd to wiemy? Głównie dzięki działaniom Fundacji "Viva" i Stowarzyszeniu "Otwarte Klatki", które to angażując aktywistów śledczych z ukrytymi kamerami, dokumentują prawdę, w jakich warunkach żyją i jak się traktuje zwierzęta.
Jeden z takich aktywistów zatrudnił się w fermie norek w Massanowie / Wielkopolska/ . Trafił tam przez Powiatowy Urząd Pracy. Nikt go nie pytał, czy ma jakieś doświadczenie w pracy ze zwierzętami, nie zaproponowano mu żadnego szkolenia. Przez kilka tygodni nie widział tam żadnej kontroli, żadnego weterynarza, a blisko 100 tyś. zwierząt zajmowało się kilkanaście osób.
W guziku od spodni miał ukrytą kamerę. Na
nagraniach wiele widać! Zwierzęciem rzuca się o ściany, zgniata główkę drzwiczkami od klatki, wdeptuje się w ziemię. Zwierzęta w takiej fermie żyją kilka miesięcy, potem trafiają do gazu. Niektóre nie umierają od razu, ale żywe jadą do ubojni i są skórowane na żywca.
Lisy umierają inaczej. Im się wciska dwie elektrody: jedną w pysk drugą w odbyt i razi prądem. Prawie zawsze kolejne zwierzę widzi śmierć poprzednika.
Znamienny jest fakt, iż ferma w Massanowie należy do Holendra.W całej Europie rezygnuje się z produkcji futer: albo są zamykane, albo się ogranicza ich działalność. W Anglii, we Włoszech, Szwajcarii, Bośni i Hercegowinie, w Chorwacji, Holandii wprowadzono zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Europa zakazuje hodowli zwierząt na futra, tylko Polska jest tak "inteligentna" , że przyjmie Holendra z jego fermą / właściwie samą jego fermę/ i jeszcze pozwoli, by jej zarzucano, że wprowadza prawo niezgodne z normami UE. A tymczasem....

 Niejaki Rydzyk Tadeusz- przebrany w "czarną sukienkę" Naczelny Kombinator Polski broni futrzarskiego lobby:
 "Te futerka przejmie kto? Niemcy i Rosjanie najpierw. Czy kto jeszcze? I kotka żałować. Do więzienia wsadzą. Tu się szanuje zwierzątka. Trzeba je szanować, ale równocześnie zabija się dzieci w Polsce. I mówią, że to są katolicy. Pewnie wszyscy byli w kościele na Boże Narodzenie. I co to jest? To jest jakaś schizofrenia. Tu się zastanawiają nad tymi futerkami, rozdzierają szaty. Ale człowieka
wolno zabić. I to prawica jest? I to ludzie są? Rozmawiałem z człowiekiem, który hoduje w Polsce zwierzęta futerkowe, nabrane kredyty, siedem tysięcy ludzi pracuje i gdzie oni teraz mają pójść? Na bruk? Kto zapłaci za te kredyty, kto zapłaci za to wszystko?"
- burzy się w Radiu Maryja czołowy "biznesmen" kraju.
Rydzyka wszyscy znają i nikt przy zdrowych zmysłach nie posądzi go o altruizm, czy empatię-
członkinie Moherowych Bojówek nie są przy tym brane pod uwagę w tym rankingu.
Zastanawia mnie jedno: czy on tak z troski o swoje owieczki, czy hodowcy mordowanych dla luksusu zwierząt już do niego dotarli?A może sam ma udziały w tej zbrodni? Wszak po tej bezczelnie i drwiąco śmiejącej się gębie wszystkiego się można spodziewać. Jeśli w Polsce zostanie choćby poważnie ograniczona hodowla zwierząt futerkowych, długo nie będziemy musieli czekać, jak Rydzyk zorganizuje zbiórkę pieniędzy dla byłych
hodowców i pracowników przemysłu futrzarskiego. Szkoda tylko, że oni z tych zebranych pieniędzy nie zobaczą ani złotówki, zupełnie tak samo, jak było ze zbiórką na stoczniowców. Rydzyk kasę zebrał, ale już zapomniał  pieniążki przekazać dalej.

* PZHiPZF - Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych
[Tekst autorstwa zaprzyjaźnionej czytelniczki]


niedziela, 20 maja 2018

"Dobra zmiana" dla niepełnosprawnych...

Polska to wspaniały kraj! Gdzież indziej niepełnosprawni przez ponad miesiąc okupywali by sejm żebrząc o  pieniądze na godne życie a rządzący mieli to w d..e? Tylko u nas pewnemu księdzu śle się grube miliony a niepełnosprawnym proponuje darmowe pieluchy. Niech i do Torunia kilka opakowań wyślą, bo tam już jeden taki pieniędzmi sra... Matki tych niepełnosprawnych każdego dnia dźwigają krzyż kalectwa swych dzieci, a rzad im odmawia 500 złotych, które pozwoliły by przetrwać ta trudną codzienność. Żeby jeszcze ci
ludzie, którzy walczą o godne życie, byli przez rząd traktowani z szacunkiem... Dwa dni temu do protestujących nie została wpuszczona kobieta walcząca w powstaniu Warszawskim, żołnierz AK (!!!) wcześniej marszałek zakazał opuszczać budynek sejmu dwóm niepełnosprawnym chłopcom, a na początku było nawet i tak, że rehabilitantów nie chciano do tych ludzi dopuścić! O niektórych wypowiedziach posłów partii wiadomej na temat protestujących lepiej nie wspominać, bo budzą obrzydzenie. Dożyliśmy czasów, gdzie ludzie
niepełnosprawni traktowani są z pogardą. 500+ dostają ludzie bogaci, którym pieniędzy nie brak, 500+ dostają rodziny patologiczne, żeby mieć za co chlać (WIEM, ŻE WIĘKSZOŚCI RODZIN TE PIENIĄDZE SĄ POTRZEBNE I IDĄ NA WŁAŚCIWY CEL, ALE NIE ZAWSZE!) a niepełnosprawnym daje się ochłap, żeby tylko się odp....li. No cóż, w tym kraju są ważniejsze wydatki, miliony na zakup obrazów, miliony na rakiety, miliony na kolejne lotnisko, czy na toruńską eminencję, a niepełnosprawni won! Żyjcie za 1200zł miesięcznie! A ochrona krasnala z Żoliborza ponad milion rocznie kosztuje! A ile kosztowało te 96 miesiączek gdzie Jarosław przemawiał z drabinki?! A wy, ze swoimi niepełnosprawnymi dziećmi, które musicie dźwigać do wanny czy podcierać tyłki, żyjcie za 1200złotych! Polska to wspaniały kraj!

poniedziałek, 14 maja 2018

ŻEGNAJ GLADIATORZE!

My gladiator lay down his shield and gained his wings at 2.30am... /Tom Evans/

Dziś pogrzeb Alfiego Evansa! Ostatnie tygodnie jego historia poruszała cały świat. Ten mały chłopczyk
pokazał, że ludzie potrafią się zjednoczyć. Głos w obronie jego życia zabrali wielcy tego świata, m.in. Papież Franciszek. Włochy nadały mu obywatelstwo, by ułatwić ratowanie tego dziecka. Jak lew o życie Alfiego walczył Wojciech Cejrowski. Wszyscy wiemy, co się działo pod szpitalem Adler Hey! A rodzina królewska milczała!
Dziś pogrzeb tego małego Mesjasza! Nie pozwolono mu żyć, choć nie miał jeszcze dwóch lat. Lekarze skazali go na śmierć, odłączając od aparatury. I choć widziano, jak bardzo chce żyć, nie pozwolono go ratować, próbując go uśmiercić w inny sposób. Gdzie jest sumienie sędziego Haydena?
Wokół śmierci tego dziecka powstało wiele teorii, plotek- niejednokrotnie zbyt fantastycznych, by mogły być uznane za realne, pojawiło się wiele fałszywych informacji. Głowy podniosły wszelkiej maści kanalie. Bo kim jest osobnik wymyślający takie potworności?

 Na co liczyłeś nędzny człowieczku wplątując w swoje zagrywki tego skromnego człowieka?
 Jaki cel Tobie przyświecał ludzka kreaturo, kiedy tworzyłeś tę potwarz? Kogo chciałeś skrzywdzić: to małe dziecko, które już tyle wycierpiało, czy chciałeś się zabawić kosztem Krzysztofa Kononowicza?
Dziś pogrzeb Alfiego Evansa! Niech śmierć tego malca nie pójdzie na marne! Niech zmobilizuje nas do podjęcia realnych działań. Dziś widać, kto stoi po stronie życia, a kto po stronie śmierci.
A Anglia upada! 


[Tekst autorstwa zaprzyjaźnionej czytelniczki]
[Foto z netu]

poniedziałek, 7 maja 2018

Anna Dymna Mimo Wszystko.



Ostatnie dni to szum wokół śmierci małego Alfiego Evansa. Świat jest oburzony działaniami Adler Hey  wokół tragedii tego małego chłopca i jego rodziców. Nie o tym jednak dziś napiszę, choć obiecuję wrócić do tematu.
Dziś będzie o Annie Dymnej, jej Fundacji "Mimo Wszystko" i o Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Kto to jest Anna Dymna nikomu nie muszę przedstawiać, to wszyscy wiecie. To nadobna hrabianka Horvath, Ania Pawlaczka, czy wreszcie Marianna Kalinowska z "Siedliska". Anna Dymna to również Fundacja Mimo Wszystko i trwający obecnie XIV Festiwal Zaczarowanej Piosenki, która opanował Warszawę i Łazienki Królewskie. "Ten festiwal ma ogromny sens, bo przypomina o pewnym prawie, prawie naturalnym, że każdy człowiek ma prawo chodzić po ziemi, oddychać, żyć, być i... śpiewać"- to słowa Ani Rusowicz,jurorki sobotniego półfinału. Anna Dymna uważa, że: " Piosenka pomaga udowodnić że osoba z niepełnosprawnością jest zwyczajnym, pełnowartościowym człowiekiem, który ma pasje, marzenia jak każdy i mimo trudności, barier, może je spełniać.
Pani Anna to osoba o wielkim uroku osobistym, o szlachetnym sercu, pięknej duszy. Nie sposób o niej pomyśleć źle. Jeszcze do niedawna też tak myślałem. Okazuje się jednak, że są ludzie, którzy nazywają ją "Matką Boską od Downów", potrafią za nią zawołać: " Boże! To pani? Jaka się pani gruba i wstrętna zarobiła! Zapominają przy tym, że czas się dla nikogo nie zatrzymuje i sami będą starzy, mniej sprawni, czy mniej atrakcyjni. Nie od dziś wiemy, że hejt dotyka każdego, a już osobę publiczne hejterzy "lubią" szczególnie. Siedzą tacy zakompleksieni, samotni przed swoimi komputerami i zastanawiają się komu i czym "dosolić", kogo opluć. To obrzydliwe, tym bardziej, że anonimowe.
Tymczasem Anna Dymna wykłada w PWST, jest w kapitułach dwóch konkursów poetyckich i literackich i od 14 lat "robi swoje".

[TEKST AUTORSTWA ZAPRZYJAŹNIONEJ CZYTELNICZKI]
[FOTKI Z NETU]
PS:Info na temat mojego drugiego bloga, którego z pewnych względów musiałem "utajnić" możecie dostać pisząc do mnie na Facebooku :-)

środa, 2 maja 2018

Trzeba myśleć pozytywnie! :-) :-)

Ktoś mądry kiedyś powiedział że nic tak nie wkurza naszych wrogów jak nasz uśmiech (niedokładny cytat) więc uśmiechajmy się moi drodzy, uśmiechajmy jak najczęściej! :-) Pozytywne myślenie to połowa sukcesu! :-) Jest wiosna, mam wspaniałych ludzi w moim świecie, na których zawsze mogę liczyć, czego chcieć więcej? Szkoda czasu na smutki i zdrowia na przejmowanie się byle czym! Cieszmy się dobrymi ludźmi w naszym życiu, a złych traktujmy jak gówno w które wdepnęliśmy -wytrzyjmy but i idźmy dalej! :-) :-)
Mamy tylko jedno życie moi drodzy, upadamy i wzlatujemy, smucimy się i cieszymy, ale trzeba myśleć pozytywnie, bo jak mówi tytuł mojego drugiego bloga: KAŻDY DZIEŃ JEST SZANSĄ NA COŚ PIĘKNEGO! Choćby nie wiem jak źle było TRZEBA MYŚLEĆ POZYTYWNIE! I tego wam z serca życzę:-)
Ps.Jakby ktoś szukał info o moim drugim blogu, proszę pisać do mnie na Facebooku :-) :-) :-)
[fotki są mojego autorstwa]


poniedziałek, 23 kwietnia 2018

O przemocy domowej-cichym cierpieniu.


500 kobiet rocznie ginie w wyniku przemocy domowej, a co trzecia kobieta w Polsce tej przemocy doświadczyła- te dane porażają, a spora część w ogóle tego nie zgłasza... Jest i druga strona medalu, wyjątkowa nieudolność wymiaru sprawiedliwości, bo jak mówią statystyki, tylko 20% zgłoszonych sprawców zostaje skazanych... Problem jest spory, a mimo to nie nagłaśniany tak jak powinien, albo raczej nagłaśniany tylko wtedy, gdy dojdzie do jakiejś potworności, tak jak w przypadku Katarzyny Dziedzic, pobitej przez swojego "faceta", który pracuje jako osobisty trener i instruktor sztuk walki i na co dzień pracuje z kobietami (!!!) Widziałem na YouTube filmik, w którym ten ZWYRODNIALEC w nieudolny sposób się wybiela i powiem wam szczerze, miałem chęć splunąć z obrzydzenia w monitor! A co gorsze, sądząc po komentarzach pod filmikiem tego GÓWNA, znalazły się osoby które w jego wersję wierzą! Sprawa zrobiła się głośna, medialna i dobrze, bo po pierwsze to gwarantuje, że nie uda się jej zamieść pod dywan i ten ŚMIEĆ nie uniknie kary, a po drugie może w ślad za tą dzielną kobietą, która miała odwagę powiedzieć dość swojemu oprawcy, pójdą inne, które do dziś cierpiały w zaciszu swojego domu. I dodam jeszcze od siebie, że KTOŚ, KTO PODNOSI RĘKĘ NA KOBIETĘ NIE MA PRAWA NAZYWAĆ SIĘ FACETEM, A SAM BYŁBYM ZA TYM, ŻEBY KAŻDE TAKIE ŚCIERWO KARAĆ ŚMIERCIĄ!!
A wy co sądzicie?



[foto z netu]

czwartek, 19 kwietnia 2018

Na wosoło, tak dla odmiany :-)

W ostatnim czasie tylko polityka albo jakieś ciężkostrawne tematy przewijały się na moim blogu, dziś dla odmiany odrobinę wiosny z moich włości wam przysyłam :-) Filmik jest moim dziełem, ale jakość nie powala, gdyż kręciłem telefonem :-) Zresztą z moim talentem mógłbym co najwyżej kręcić niskobudżetowe filmy porno :-) Hmmmmmm,to wcale nie taki głupi pomysł.... :-)



Więcej moich "dzieł" możecie znaleźć na moim kanale na YouTube, ale ostrzegam, oglądacie je na własne ryzyko :-)