czwartek, 12 października 2017

O pluciu na legendę...

Foto z netu
Foto z netu
Gdyby spytać za granicą z kim kojarzy się Polska podejrzewam że najczęściej wymienianymi byli by Jan Paweł II i Lech Wałęsa. Dziś chciałbym się skupić na tym drugim,a raczej na nagące na tego człowieka,która trwa od dłuższego czasu a nasiliła się po objęciu władzy przez partię ludzi cudnych i wspaniałych (tak,kpię :-) ) Czasem mam wrażenie że deptanie ludzi którzy ten kraj sławią jest domeną Polaków,bo znajdźcie inny kraj który pluje na swojego Noblistę? Wyzywanie od Bolków,zdrajców,wszystkiego co najgorsze,człowieka który na świecie jest ikoną walki z komuną,to może się zdarzyć tylko u nas. Obóz mściwego Jarosława depcze każdego kto myśli inaczej... Ludzie uważający się za wspaniałych katolików obrzucają błotem sędziwego jakby nie było człowieka,tylko dlatego że staną w opozycji do obecnego rządu,bo spójrzmy prawdzie w oczy,tu nie chodzi o to czy Lech Wałęsa współpracował z SB czy nie, tu chodzi o to żeby zdeptać człowieka który wystąpił przeciwko obozowi "dobrej zmiany". Pluć na człowieka za błędy które być może popełnił 30lat temu? Kto błędów nie popełnia? Tyle że w przeciwieństwie do ludzi którzy plują na Wałęsę on zapisał kartę w historii naszego kraju i niech historia a nie mali,mściwi ludzie go ocenia. A żeby wytykać cudze błędy trzeba samemu być czystym,a takich ludzi nie ma...
Fotka z netu
 

piątek, 6 października 2017

Jestem katolikiem gorszego sortu! (Tekst mocny,ale powiedzcie czy nie mam racji?)

W tym kościele 32 lata temu byłem chrzczony. Już go nie ma,bo budynek jest częścią pałacu Zamoyskich i w pewnym momencie trzeba było zbudować nowy kościół a budynek zwrócić... I wybudowano nowy kościół... (fotka z netu)
Jestem katolikiem gorszego sortu...Zresztą według definicji mściwego kaczora jestem też Polakiem gorszego sortu, ale nie to będzie tematem dzisiejszego wpisu :-) Najpierw przedstawię różnice miedzy katolikami lepszego sortu,których co niedziela pełno w kościołach a mną. No więc katolik lepszego sortu przez cały tydzień pała się wszelkiego rodzaju kurewstwem,skurwysyństwem,depcząc tyle przykazań Bożych ile się da,a w niedzielę idzie do kościoła,wyspowiada się,wywali jęzor po komunię,poryczy pieśni przez godzinę a od poniedziałku znowu: kurewstwo,skurwysyństwo,deptanie przykazań i tak w kółko... (Nie pachnie wam to obłudą?) Katolicy lepszego sortu to większość tego co siedzi w kościołach. Dosadniej było by nazwać tą grupę niedzielnymi katolikami,lub godzinnymi... Druga grupa to ludzie którzy prócz uczestnictwa we mszy świętej na co dzień żyją według przykazań Bożych. Ta grupa jest mniej liczna niż wyżej opisana,ale chwalić Pana jest! Gdzie w tym wszystkim jestem ja? Na pewno nie jestem obłudny ani wobec Boga,ani wobec siebie... Jestem człowiekiem wierzącym,jestem katolikiem,noszę Boga w sercu,ale... w kościele jestem sporadycznie,głównie przez to jaki jest obecnie kościół... Spowiadam się Bogu co wieczór,ale bez pośredników,bezpośrednio jemu,a komunię przyjmuję zawsze gdy jestem w kościele,choć bez spowiedzi to grzech, nie dlatego by raz w tygodniu pokazać jaki to ze mnie wspaniały katolik,tylko dlatego że czuję potrzebę by przyjąć Boga. W mojej wierze nie ma ani drobiny obłudy. JEŚLI NA CO DZIEŃ NIE ŻYJE SIĘ BOGIEM,TO KOMUNIA JEST ZWYKŁYM OPŁATKIEM WŁOŻONYM DO MORDY A NIE CIAŁEM CHRYSTUSA.
A to nowy kościół parafii Klemensów do której należę...   (fotka z netu)
 
To kościół w Szczebrzeszynie, tu szedłem do pierwszej komunii i bierzmowania, podejrzewam że i tu mnie kiedyś wniosą,chyba że proboszcz się do momentu kiedy wyciągnę kopyta nie zmieni,wtedy niech mnie nie wnoszą... :-) (fotka z netu)

niedziela, 1 października 2017

Odrobina jesieni z moich włości i dwa wierszyki o niej :-)

Ogród już skopany :-)


Czereśnia-pierwsza daje owoce,ostatnia gubi liście...

Opadają liście z drzew,
biedne zimę spędzą na golasa,
lecz takie drzewo to nie facet jest
i nie odmrozi sobie kut*sa.
Ptaszki jakby smutniej śpiewają,
niebawem im śnieg żarcie przykryje,
zamiast świergotać powinni na zapas jeść,
i tak co drugi wiosny nie dożyje.
Za oknem deszcz i hula wiatr,
strach bez kaleson wyjść już z chałupy,
kaszek i katar drobnostką jest,
kiedy ci może nawiać do dupy :-)

Wypalanie tak znienawidzonych przeze mnie malin :-)
 
Płonie ognisko...

Wiatr nakłania drzewa do tańca,
kropelki deszczu,jakby anioły płakały,
wyścielona ziemia dywanem z liści,
jakże krzewy przed zimą nagie zostały,
ptaki w swe pieśni wplotły nutkę smutku,
słońcu już się znudziło ciągłe ogrzewanie,
coraz krótsze,malowane szarością dni,
jesień w końcu przeminie,lecz w mej duszy jeszcze długo zostanie.

Jesień ma zapach wypalanych liści...

Smutno,szaro i ponuro...
Kropka też pomaga :-)
Wczesnym rankiem pstryknięte :-)
 
Przygotowania do zimy trwają :-)   

poniedziałek, 25 września 2017

Te szkodliwe i nieszkodliwe...Nałogi.

Nałogi,chyba wszyscy je mamy,choć może nie każdy zdaje sobie z tego sprawę... Tym najpopularniejszym i zarazem najprzyjemniejszym jest miłość,gdy ta druga osoba staje się naszym uzależnieniem... Sam tych nałogów mam sporo,część zabiera mi zdrowie,ale jak różnica czy umrę zdrowy czy chory? :-)

 Jednym z moich najgorszych jest uzależnienie od Xylometazolinu-to krople do nosa które można brać jednorazowo przez kilka dni a ja je biorę co wieczór od KILKUNASTU LAT...
 Papierosy... Kawa bez papierosa? Bleeeeee! Piwo bez fajki? Fuj!!! Ba,są idealnym środkiem uspokajającym i pięknie barwią na żółto białe kasetony na suficie :-) :-) Zdarzają się dni że i 4 paczki wypalę (!!!) Można powiedzieć że gdy kiedyś zachoruję na raka,to chociaż będę wiedział z czego :-) :-)
 Telewizja-posiłki przed telewizorem to norma,wieczory to samo,co prawda dobra książka jest w stanie zastąpić mi telewizję,ale na dłuższą metę bez tv się męczę...

 Internet-wystarczy dzień bez netu a robię się nerwowy i zaczynam wariować,albo popadam w przygnębienie i beznadziejność... Już po 4tej rano,ledwo się zbudzę a już z gorącą kawą w ręku "robię obchód" na obu blogach i Facebooku. Nie dał bym rady NORMALNIE funkcjonować bez wirtualnego świata...
 Kiedyś myśląc o nałogach byłem pewien że mną nic nie będzie rządzić,że w każdej chwili mogę to rzucić a dziś? Dziś nawet nie widzę sensu by rzucić, nawet te nałogi które mnie trują... Cukier też uzależnia i nie jest zdrowy a jak wielu go nie używa? :-)
A wy macie jakieś swoje zdrowe bądź niezdrowe nałogi?

sobota, 16 września 2017

32 na liczniku :-) Wybaczcie mi tą urodzinową głupawkę :-)

Dziś kończę 32 lata... Uczcijmy ten dzień minutą ciszy... Słucham? Tak,tak,można buczeć... Kukłę z moją podobizną też można spalić! Zaraz,zaraz,skąd wy macie kukłę z moją podobizną?? Pamiętaliście? Wzruszyłem się... Naprawdę nie trzeba było... Kukła piękniejsza od oryginału...Choć to akurat nie takie trudne... 32lata... Jak ten czas leci... Całkiem niedawno byłem słodkim bobasem a teraz? Dobra,przemilczmy co jest teraz :-) Nie moja wina że tak wyglądam! 32lata... To już nie młodość,ale jeszcze nie starość,takie nie wiadomo co... Niby jeszcze sterczy,ale już sam nie wie po co... Człowiek zaczyna z ciekawością oglądać reklamy kleju do protez i majtek chłonnych... Zapomina chować po siusianiu i potem chodzi z takim dyndającym,zmarszczonym krawatem... 32lata.... Właściwie powinienem się pochwalić,co do tej pory osiągnąłem,ale już dziś nie chcę się nad sobą pastwić :-) :-) 32lata... Starość nie radość... :-) :-)

czwartek, 7 września 2017

Zwierzęta w moim życiu.

Kto nie potrafi kochać zwierząt,nie potrafi kochać też i ludzi,albo inaczej,to miłość do zwierząt ludźmi nas czyni... Nie wyobrażam sobie mojego świata bez naszych braci mniejszych,na czele z moją jamniczką Kropką,której słodki psi pysk poprawia mi nastrój gdy mam doła i rozbraja swoim zamiłowaniem do spania i złośliwym straszeniem ludzi którzy jej nie znają :-) :-)


 Zwierzęta są w moim życiu od zawsze i nie wyobrażam sobie tego życia bez nich.


 Od zwierząt możemy się też wiele nauczyć,ot choćby od psów bezwarunkowej miłości,oddania i wierności...I pies,w przeciwieństwie do człowieka potrafi kochać do śmierci...Uczmy się od nich moi drodzy,bo naprawdę jest czego...


 A wy macie jakieś zwierzęta?





sobota, 2 września 2017

Kącik poetycki :-) O miłości,na smutno i do śmiechu.

                                "Poczuć miłość"
                  Pragnę poczuć twą miłość na ustach,
                  by cały świat mój po brzegi zalała,
                  lament stęsknionego serca nareszcie ustał,
                  bo ponad życie mnie pokochałaś.
                  Mówić że wielbię każdym spojrzeniem,
                  bo oto szczęście moje progi nawiedziło,
                  chcę by twoje imię zdobiło me istnienie,
                  to samotne życie raz na zawsze się skończyło.


                        "Najświętsza Panienko"
                  Najświętsza Panienko,niebios królowo,
                  upadły człowiek swą dłoń wyciąga w twoim kierunku,
                  proszę wysłuchaj to nasiąknięte bólem słowo,
                  skamlę ku tobie Mateczko ratunku.
                  Ześlij nadziei choć okruch malutki,
                  podźwignąć wspomóż kiedym w pętach bezsilności,
                  ukojeniem bądź duszy którą przygniotły smutki,
                  żywot zawierzam twej matczynej miłości.


                                  "Komarzyca"
                  Nadeszła noc,gwiazdy śpiewają do snu,
                  przydała by się na dobranoc bajka,
                  księżyc spoczywa na poduszce z chmur,
                  a mnie złośliwy komar gryzie po jajkach…
                  Za oknem kąśliwie ujada pies,
                  latarnie oświetlają pustkę na ulicach,
                  komar przyssany do jajek na fest,
                  no jasne,przecież to kur*a jest komarzyca!

 

środa, 30 sierpnia 2017

O moich marzeniach...

ŻYCIE BEZ MARZEŃ JEST JAK DROGA BEZ KONKRETNEGO CELU,warto je mieć,bo nadają sens tej naszej wędrówce...Moje mogą wam się wydać niezbyt wygórowane,bo nie marzę o locie w kosmos albo macaniu tyłka Jennifer Lopez czy Antoniego Macierewicza (dobra,teraz przesadziłem... :-) ) ale dla mnie są takimi szczytami,na które patrzę z oddali,pragnę się tam wspiąć,ale na tym niestety się kończy... O czym marzę? Tym największym marzeniem jest dobry i wartościowy człowiek u boku,który pokocha mnie całym sercem i ponad życie.Założyć rodzinę i wieść szczęśliwe,normalne życie,jakie wiodą ludzie w moim wieku...Powiecie,że to niewiele,ale dla mnie to największe szczęście...
 Innym marzeniem jest zrobienie tatuażu,którego projekt w mojej szufladzie leży od paru lat (fotka poniżej) ale jak to u mnie,jak jest kasa to czasu brak,bo człowiek zapieprza od poniedziałku do soboty,od rana do wieczora,a jak jest czas to kasy brak i tak lata lecą a ja wciąż sobie obiecuję że w tym roku zrobię i gówno... Może w przyszłym się uda :-)
 Poza tym chciałbym jeszcze wrócić do szkoły i podnieść wykształcenie (no co,na naukę nigdy nie jest się za starym! :-) ), znaleźć porządną pracę,bo zapieprzanie na czarno u najgorszych szumowin to nie jest szczyt moich możliwości... Jak widzicie nie ma tego wiele,chciałbym po prostu normalnie,szczęśliwie żyć...
 A wy o czym marzycie? :-)

sobota, 26 sierpnia 2017

Pomidory z Allegro :-)

W tym roku pierwszy raz nasiona zamawiałem na Allegro,żeby w szklarni mieć różnorodność wyszukiwałem dziwolągi i odmiany których na naszym "wygwizdowie" dostać nie sztuka :-) Zobaczcie co z tego wyszło :-)













Ten pomidor wbrew pozorom też jest dojrzały :-)
 

czwartek, 24 sierpnia 2017

Pierwszy wpis na nowym blogu :-)

Pierwszy wpis na nowym blogu...To jak pierwsza wizyta w burd...w teatrze.... Mam tremę,choć za sobą parę lat blogowania na innej platformie. O czym będę pisał na tym blogu? Jak sama nazwa "Świat według Staśka" wskazuje,blog będzie o kiszeniu ogórków i szydełkowaniu :-) A tak poważnie,podobnie jak na starym blogu będę publikował swoje wiersze,pisał o swoim porypanym życiu i nie tylko,oraz publikował własnoręcznie wykonane fotki :-) Mam nadzieję że jakoś to przeżyjecie :-) Na dobry początek fotki z mojego ukochanego miejsca na świecie- Krasnobród (woj.Lubelskie) i kaplica na wodzie. Kocham Krasnobród i to miejsce. Szczególnie wcześnie rano,gdy nie ma tłoku...,fajnie posiedzieć i pomyśleć... :-)